sobota, 7 listopada 2009

Esdwa - Ćmy

Singielek od Esdwa, zapowiada się nie lada gratka. Zapoznałem się i mam mieszane odczucia. Fajne harmonijki, trąbki i ogólnie ciekawa obróbka muzyczna. Tekstowo fajnie, wykonanie oryginalne. I ta właśnie oryginalność niezbyt mi podeszła. Ślamazarne wykonanie, ale im dłużej słucham tym bardziej mi się podoba. Zobaczymy, czy przyciągnie mnie na długo.


Esdwa - Ćmy Download

czwartek, 5 listopada 2009

Bruce Springsteen!


Bruce Springsteen, amerykański gitarzysta, piosenkarz, AKA największy kozak świata wywodzący się z New Jersey. Wyrazisty głos, przegenialne utwory wypadające świetnie na albumach i jeszcze lepiej na koncertach czego dowodem jest Because the Night – będzie w odsyłaczu z youtube. Zdecydowany faworyt z klasycznych wykonawców. Zajawka tegorocznych wakacji, słuchany w zasadzie bez przerwy. A co najlepsze? Nowe albumy nie odstają od genialnych „Born in The USA” „The River” „Nebraska”. A zbiór największych hitów wydany w 2003? PETARDA „The Essential” TRZYPŁYTOWIEC. No i nie można pominąć zeszłorocznego albumu „Working on a Dream”, który muszę przyznać cholernie mnie zaszokował. Strasznie melodyjny, wpadający w ucho, że ho ho. Tam nie ma słabszego numeru. Wszystko jest co najmniej bardzo dobre. No i perełek wuchtyliard, np. tytułowe „Working on a Dream” , otwierające cały projekt „Outlaw Pete” , „My lucky day”. W ogóle pełno pełno. Każdy numer ma w sobie coś co przyciąga. W ogóle sama postać Bruce'a przyciąga. Nie znam osoby, która nie kojarzyłaby mega-przeboju „Streets of Philadelphia” - Springsteen otrzymał za niego OSKARA! (wykorzystany w filmie Filadelfia – RECENZJA FILMU). Oprócz tego wuchte balladowych numerków jak np "Brilliant Disguise" czy "Badlands". Do tego przegenialne "The River" znajdujący się w moim osobistym TOP3 klasyków EVER. Myślę, że wystarczająco zarekomendowałem Szanownego pana Springsteena.

BRUCE SPRINGSTEEN <3 Na zache!







poniedziałek, 2 listopada 2009

Taki jeden Krzysiek

Wszystkich punchów wiadomo nie wyłapałem. Do tego brzmią one o wiele lepiej w ustach rapera. Wszystko spoko, aledlaczego Krzysiek ma antyflow?


Powtarzam się

„Ale choćbym powtórzył 100 razy do Ciebie nie dojdzie, że żadna nie dojdzie przy takim niedojdzie”

„Chwalisz się że się z moją Ex spotykacie? To tak jakbyście nosili ubrania po starszym bracie”

„Robie sobie jaja, nie jarają mnie battle. A hardkorowcy tak spinają dupę, że mają kupę w gardle”


Track przy którym rozbierze się każda niunia

„Ale po melanżu to i tak bezużyteczny papier, bo ja nawet tramwajem jechałbym zygzakiem”

„Dziewczyny lecą na wnętrze naprawdę? To z moją wątrobą nie wyrwę żadnej.”

„Chcesz jednoćżenie panczy i filozofii w pizdu? To tak jakbyś próbował się odlać podczas wytrysku”


Pimpliner

„Nie obracam desek jak Tony Hawk”

„Typy mówią o mnie „Chuj jakich mało”. Twoja panna mówiła wczoraj to samo”


Lenistwo i trójkąty

„Browar ma więcej procent niż moja matura”


O wszystkim i o niczym

„U mnie z pannami jak z beatami – ciągle ich nie ma. Ale i tak jadę na cudzych, a nie acapella”


Słodko-gorzki track

„Na matmie pisałem teksty, jak zdałem – niewem. Bo moja uwaga była podzielna jak 100 przez 7”

„Po co wkładać w to czas i energie, skoro korzyści będa jak Pi – niewymierne.”

„Pedał to nie gej jak to Eldo ujął krótko. W klubach pełno kurew, a żadna nie jest prostytutką”


Jąkam się

„Po koksie jesteś AA, ale wyjaśnić muszę, że to dlatego bo masz chuja jak bateria paluszek”

„By wyrwać dupę chcesz powiedzieć „Jesteś ekstra!” a wyjąkasz jak Tede je-je-je-jest imprezka”




sobota, 24 października 2009

Jimson/Ejnstejn - ?!



Jakiś czas temu w sieci pojawił się nowy kawałek duetu mc/producnet – zdziczeć. Wszystko fajnie, spoko. Aaaale. Projekt ma się podobno nie ukazać. Ale czy to tylko głupie gadanie, czy prawda nikt nie jest w stanie stwierdzić. Znajomy osób odpowiedzialnych za projekt powiedział tylko „ta płyta raczej nie wyjdzie.” a następnie „Wiadomość z pierwszej ręki, ale nie chce się wypowiadać za Jimsona i Ejnstejna, niech sami napiszą”. Czyli takie pierdolenie nic nie znaczące. Następnie wypytywany na last.fm Ejnstejn deklaruje iż że „noyy, narazie nic nie bede mowil, bo pewnosci nie mam, sory” A sam Jimson nie mówi nic. Jest bałagan. A co do numeru to Jimson to najlepszy raper z tych którzy gadają od rzeczy.




JIMSON/EJNSTEJN - ZDZICZEĆ DOWNLOAD

piątek, 23 października 2009

Hemp Gru wcale nie jest takie głupie!


Wilku Demon Zła, który jak wiadomo płynie po bicie niczym pstrąg w górskim potoku nie jest takim skończonym idiotą jak zawsze uważałem. Tak samo jego 'Elo dzieciak' koleżka Bilon. Hemp Gru od zawsze kojarzyło mi się tylko z dennym rapem o jaraniu i jebaniu policji. Byłem przekonany, że duet ten nie był wstanie skleić niczego co w jaki sposób mogłoby się spodobać "ogarniętemu" słuchaczowi. A tu skucha. Po kilku tygodniowych rozmowach, postanowiłem sprawdzić zeszłoroczny album "Droga" i muszę przyznać, byłem w szoku. "63 Dni chwały" - oto powód zaskoczenia. Kawałek, no kurwa. Genialny. Szczery, głęboki i co najlepsze napawający dumą. Wilku związał naprawdę genialną zwrotkę. TAK, ten sam Wilku co zaciska pięści i z lamusami się nie pieści. Aż nie chce się wierzyć, że osoba która ma etykietę turbodebila umie nagrać coś świetnego.

HEMP GRU - 63 DNI CHWAŁY (FT. JURAS,LUTA)

WWA, urodziłem się w tym mieście,
dzięki niektórym mówimy po Polsku jeszcze,
Polska nie zginęła, kiedy my żyjemy,
tu krwią nasączony jest każdy centymetr ziemi,
idziemy szlakiem nieśmiertelnych bohaterów,
zostawili trwały ślad, trafimy do celu,
tak wielu młodych oddało swój żywot,
dzieci ulicy – to śmierci żniwo,
w jednej godzinie stanęli, by bronić stolicy
na siebie zdani, na siebie mogli liczyć,
dziewięć tygodni, bracia krwi, na miasta gruzach,
ramię w ramię, czwórkami oddział do nieba rusza,
granatów grad, pocisków deszcz, nierówna walka,
na barykadach niepodległości sztandar,
wolność, godność, honor tego nic nie zastąpi,
Powstańcom chwała, Warszawa nie zapomni.

Ale to nie wszystko. Kolejny numer, może nie jest tak porusząjący ale również stoi na wyysokim poziomie. Tytułowa "Droga". Mądry, życiowy kawałek, chwitlywy refren. A teraz niech ktoś mi powie. Dlaczego ludzie, którzy jak widać mają potencjał, wolą nagrywać jakieś chujowe, bezsensowne kawałki? DLACZEGO NO?!

HEMP GRU - DROGA


PS. No chyba wróciłem do pisania.

poniedziałek, 6 lipca 2009

Filadelfia



Filadelfia to film poruszający tematykę dyskryminacji i uprzedzeń w społeczeństwie, ale przede wszystkim sprawę współczucia i równych uprawnień. Główny bohater, Andrew Beckett ( Tom Hanks) to świetnie zapowiadający się prawnik, który właśnie co został przyjęty do remonowanej kancelarii. Oprócz tego jest też homoseksualistą, zarażonym wirusem AIDS. Gdy jego pracodawcy odkrywają te tajemnicę postanawiają go zwolnić, a nie mający nic do stracenia Andrew Beckett postanawia ich oskarżyć, a jego przedstawicielem zostaje Joe Miller grany przez Denzela Washingtona.

Jak widać obsada w obrazie Jonathana Demme stoi na najwyższym poziomie. Tom Hanks i Denzel Washington to zdecydowana czołówka wśród amerykańskich aktorów. Warto też wspomnieć o tym, że za rolę Andrew Becketta, Tom Hanks otrzymał Oskara. Jak już pewnie się domyślacie, ogromną zaletą filmu są kreacje tworzone przez te dwójkę, które po troszku postaram się przedstawić.

Joe Miller to świetny prawnik mający kochającą żonę i dopiero co narodzoną córeczkę. Sprawia wrażenie strasznie miłej osoby, ale również jak większość społeczeństwa jest uprzedzony do homo. Jednak postanawia poprowadzić sprawę Becketta, ponieważ zauważa jak traktowany jest przez innych. Wraz z upływem filmu walczy sam ze sobą, rozdzierają go jego uprzedzenia, ale równocześnie strasznie współczuje swojemu klientowi i chce wygrać dla niego sprawę. Jeśli natomiast chodzi o postać graną przez Hanksa, to człowiek opanowany, który jednak nigdy nie odpuszcza. Zdaje sobie sprawę, że zwycięstwo w sądzie z jego ex przełożonymi graniczy z cudem. Czuje nawet, że może nawet nie dożyć końca procesu. Bardziej zależy mu na pokazaniu wszystkim, że każdy człowiek ma takie samo prawo do życia i powinien być traktowany jak równy z równym nie bacząć na kolor skóry, wyznanie czy preferencje seksualne.

Oprócz genialnego scenariusza i postaci, przeogromny plus należy się za muzykę, a właściwie jeden kawałek, dzięki któremu dowiedziałem się o istnieniu tego filmu. Mowa tu o Streets of Philadelphia, za którego Bruce Springsteen również otrzymał oskara. Ten smutny, można powiedzieć nostalgiczny kawałek od zawsze ceniłem i przy każdym słuchaniu wprowadzał mnie w spokojny nastrój.

Filadelfia nie jest prostym filmem. Nie nadaje się do obejrzenia go w gronie najlepszych znajomych. Jest to obraz, który najlepiej obejrzeć w samotności po czym chwilę posiedzieć, odpalić Bruce'a Springsteena i pomyśleć. Ten kontrowersyjny film zotał uznany, za jeden z najlepszych, najcięższych filmów naszych czasów co chyba wystarcza do tego by sięgnąć po Filadelfie.

niedziela, 5 lipca 2009

Król podziemia

„Możesz być królem undergroundu jak Smark czy Te Tris!” - uważasz tak samo czy według Ciebie kto inny zasługuje na koronę? Wraz z artykułem pojawia się nowa ankieta w której winniście zagłosować na ulubionego rapera wśród wymienionych.


Te Tris – autor „Naturalnie EP” które śmiało można nazwać klasykiem chociażby ze względu na genialny storryteling „Magnum” czy osobiste „Pamięć”. Oprócz tego wypuszczony kilka miesięcy temu mixtape „Stick2MyNameRight”, który narobił ogromnego smaka przed wrześniowym „Dwuznacznie”.No i świetny freestylowiec.


Smarki Smark - „Najebawszy EP” czyli bezapelacyjny #1 wśród epek – ever. Luźna nawijka, często chamskie ale cholernie trafne teksty. Kolaboracja z Jobixem (Brudne Serca) to jedna z lepszych podziemnów grup w polsce. Smark ma to do siebie, że mało nagrywa, ale jeśli pojawia się jakikolwiek bootleg to wszyscy fani trzepią.


PeeRZet – Król braggi – to na pewno. Ale czy całego podziemia? Tutaj kwestia sporna. Trzeba przyznać, że Przemek rzuca genialnymi panczami i robi to w naprawdę dobrym stylu. Ale czy to wystarczy? W zasadzie pokazał, że potrafi zarapować na poważny temat, ale bardziej preferuje imprezowe klimaty. Tak czy siak nominacja jak najbardziej słuszna.


Pan Wanxxx – Dinal. Wankz nigdy nie zawodzi. Gdziekolwiek się pojawi zawsze rzuca świetnymi linijkami. Świetna zabawa słowem, ze świecą szukać drugiego tak mocnego pod względem technicznym tekściarza.


Jimson – mam ten głos, który mrozi czułych chłopców. Głos, który twoją dupę tuli do snu. A do tego świetne, zawsze stojące na baaaardzo wysokim poziomie produkcje.Również bardzo dobry tekściarz. Postać wielofunkcyjna. Potrafi nagrać brutalne „Eenie-Meenie-Miney-Moe”, kontrowersyjne „Nie ma Boga”, czy miłosne „Winny Ćpun”. Mój faworyt.


Zeus – człowiek zajawka. Tak powinno się go nazywać. Nie ma drugiego takiego gracza od którego w każdym kawałku aż kipi miłością do rapu. Członek grupy „Pierwszy Milion”. Autor najlepszej płyty zeszłego roku „Co nie ma Sobie równych” i „Muzyki Ofensywnej”. Oprócz tego świetny producent. Naprawdę Dobrze pizga!